wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział III

-Znowu pierwsza-bez problemu mogłem usłyszeć głos Clifforda jako pierwszego znajdującego się w objęciach Dan
Niemal wpadła w jego ramiona po wyskoczeniu z samochodu i nawet nie przeszkadzało mi, że się przytulają, ważne, że żyła i ukończyła wyścig.
I to cholera jasna jako pierwsza.
Tłum krzyczał jej imię co chwile trącając ją szczęśliwie ramieniem. Uśmiech z jej twarzy nie potrafił zejść. Ten blask bijący z jej pięknych oczu, ta ich jasna barwa wskazywała tylko jedno..ona na serio to kocha i to jest przerażające.
-Chodź jej pogratulować-ledwo co głos Luke'a odbił się w moich uszach przez nastolatków dalej podekscytowanych wyścigiem czekając aż reszta przekroczy linie mety
Z tego co się orientuje jest pierwszą kobietą biorącą udział w tego typu wyścigach tutaj w Londynie. Już to przykuło wielka uwagę. Drugą ważną rzeczą, którą rzuciła się w oczy była jej uroda. Zauroczyła tu chyba wszystkich a teraz zwyciężając na pewno nie zejdzie z ust przez najbliższe tygodnie każdego przechodnia w Londynie, który choć trochę interesuje się czymś takim.
Piękna, seksowna kobieta wygrywa wyścig. Jak to kurewsko brzmi..nie wiem czy w dobrym czy złym znaczeniu tego słowa.
Zdecydowanie jest tu sensacją. Nie mogliśmy się do niej dostać, dlatego ponowiliśmy próbę dopiero wtedy kiedy tłum zaczął się rozchodzić a reszta kierowców, jedni wkurzeni a drudzy zaskoczeni ale szczęśliwi zwycięstwem dziewczyny zaczynali odjeżdżać w swoich kierunkach.
-No nieźle..-zaczął Luke, a Dan w przypływie pewnie dalszej adrenaliny a teraz jeszcze szczęścia rzuciła mu się na szyję
Nie mogłem powstrzymać chichotu kiedy zaskoczony Blondyn odwzajemnij jej uścisk.
-Pierwszy wyścig tutaj i już pierwsze miejsce..zajebiste masz to auto.
-Jeśli chodzi ci o przejażdżkę to spoko nie ma sprawy-odpowiedziała szybko odsuwając się od chłopaka
-Serio?-zapytał nie dowierzając a w jednej chwili oczy powiększyły mu się o kilka rozmiarów
Serio, serio?
-Jasne nie ma sprawy. Wsiadaj!-obojętnie wskazała na auto za nią stojące
-Głupia jesteś! On je rozwali!-wydarł się ciemnowłosy próbując biec w stronę Luke'a
-To twój przyjaciel, zaufaj mu..-odpowiedziała spokojnie a wściekłość aż emanowała od chłopaka
-Ale cholera jasna, on zepsuj..
-Zamknij się!-przerwała mu krzykiem
Sekundę po tym usłyszeliśmy pisk opon a czarny samochód zniknął za masa zakrętów.Powinien zwolnić.
-Widzisz, nic mi się nie stało-obróciła się wokół własnej osi i dopiero po chwili zrozumiałem że zwracała się do mnie
-Aż nie mogę uwierzyć-odpowiedziałęm rozbawiony
-Widzisz..-zaczęła zbliżając się
Jej opuszki palców musnęły nagą skore mojej szyi a ja samowolnie mocniej wciągnąłem powietrze.
-..nie jestem aż taka zła-wyszeptała zaraz koło ucha, o kurwa
-To idziemy świętować,nie?- zapytał entuzjastycznie Michael, a Dan w jednej w chwili się odsunęła
-Trzeba zapytać Luke'a jak wróci gdzie są najlepsze kluby-odpowiedziała szybko dziewczyna
-Znam parę dobrych miejsc-zacząłem pewny siebie mając nadzieje,że się zgodzi
-Ok..to zanim Luke przyjedzie, ja lecę zadzwonić i idziemy-ledwo co skończyła i już nie było jej obok nas
Cisza zapanowała pomiędzy nami. Nie byłem pewny czy warto się odzywać, czy tak na prawdę nie jest na mnie łagodnie mówiąc wkurzony kiedy jego dziewczyna można powiedzieć, ze mną flirtuje i to na jego oczach. Nie mogłem nic poradzić ale uśmieszek wkradł się na moje wargi na sama myśl.
To na serio miłe.
-Skąd znasz się z Luke'iem?- zapytałem w końcu po naprawdę długiej ciszy
Spojrzał na mnie niepewnie, zdziwiony, że w ogóle się odezwałem. Nie miał zamiaru odpowiadać, ale w końcu to zrobił.
-Przyjaźniliśmy się jak mieszkał jeszcze w Sydney.
Spodziewałem się bardziej złożonego zdania i więcej informacji ale no cóż..widocznie nie jest zainteresowany rozmową jeśli komórka na której nic szczególnego nie robił stała się bardziej atrakcyjna.
Nie lubię go..
*
-Jess! Musze ci coś powiedzieć-odezwałam się od razu z przejęciem po usłyszeniu szumu po drugiej stronie słuchawki
-Ta..też miło cie słyszeć-odgryzła się złośliwie ale przyjaźnie przyjaciółka
-Nie ważne..nie uwierzysz kogo spotkałam-odkaszlnęła dając mi znać że czeka na odpowiedź-Harry’ego.
Wciągnęła głęboko powietrze i właśnie w tej chwili w ogóle żałowałam, że jej powiedziałam.
- To nie możliwe-wystraszyła się Jess na wspomnienie o jej dawnym chłopaku
Tak..Harry był nazywany mianem ‘drugiej połówki’ Jess przez około 2 miesiące kiedy jeszcze mieszkała w Londynie. Przed poznaniem jej w Sydney jakieś 3 miesiące temu mieszkała z rodzicami w stolicy Anglii. Poznała Harry’ego, był idealny według niej póki nie okazało się, że jest typowym facetem bawiącym się z każdą laską. Dlatego właśnie zdecydowała się opuścić Wielką Brytanie i przejechał połowę świata aby zacząć nowe życie. Zbyt poniżona nie umiała odnaleźć się w Londynie. Nie raz słuchałam o tym jaki był, jak wygląda, jak spędzali czas, czym się zajmował, dlatego jak go zobaczyłam od razu wspomnienia zbombardowały moją głową. Te oczy i chyba tatuaże przekonały mnie, że to właśnie on.
-Zemszczę się na nim w twoim imieniu-zaśmiałam się już mając plan
-Co?
-Nie martw się, załatwię go jego własną bronią.

________________________________________________________________________________

Już zaczyna się coś dziać ale to dopiero początek!
UWIERZCIE MI!
Bardzo was proszę o komentarze-to dla mnie bardzo ważne ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz